Poszłyśmy z koleżanką do sąsiedniego pokoju, gdzie miał odbyć się seans. Stół z planszą, talerzyk, zapalona świeczka i przykryte ręcznikiem lustro- wszystko to było. W pełnym skupieniu zaczęłyśmy przywoływać ducha jakiejś znanej postaci. Duchu, duchu przyjdź, duchu, duchu przyjdź...
Nagle jednej koleżance wyrwało się.. . duchu, duchu ukaż się.. I nagle ręcznik spadł z lustra !!.
Nieeeeee, wrzasnęłyśmy chórem.
Nagle jednej koleżance wyrwało się.. . duchu, duchu ukaż się.. I nagle ręcznik spadł z lustra !!.
Nieeeeee, wrzasnęłyśmy chórem.
Za chwilę talerzyk zaczął się poruszać. Banalne pytania każdej dziewczyny, kiedy która wyjdzie za mąż, czy skończy szkołę i to co każda dziewczyna wiedzieć powinna. Ducha odwołałyśmy, ale ciągle miałyśmy wrażenie że jest z nami. Poszłyśmy do swojego pokoju nieźle przestraszone.Było już dobrze po północy a my zapaliłyśmy wszystkie lampy ( ku niezadowoleniu reszty koleżanek), złączyłyśmy swoje łóżka i poszłyśmy spać. . Ledwo usnęłyśmy, a tu nagle taki huk, jakby spadł kawał ciężkiego żelastwa . Stanęłyśmy na równe nogi.
To już nie były żarty - osiągnęłyśmy chyba apogeum strachu !. Zaczęłyśmy szukać przyczyny.
Jakież było nasze zdziwienie, gdy na podłodze zobaczyłam moją szmacianą lalkę. Spadła z półki.
A swoją drogą to dziwne, półka była nad moim łóżkiem a lalka leżała tam od ponad roku. Poza tym siłą grawitacji powinna spaść mi na głowę. Nie spałam do czwartej nad ranem, pomyślałam że już kury pieją,
i dopiero wtedy zrobiło mi się jakoś lekko. A rano szkoła.
Wywoływanie duchów miałam wybite na ładnych parę lat.
Kiedyś opowiem o duchach w pracy. Na nocnych zmianach wiele moich koleżanek
miało spotkania- można by rzec- trzeciego stopnia.,
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz