piątek, 6 lipca 2012

Świadek Jehowy a krew

Nie tak dawno, rozmawiałyśmy na temat świadków Jehowych i ich podejścia do krwi. Pewnie dlatego, że w ostatnim czasie aż 3 osoby trafiły na oddział. do zabiegu. Jak postępować wobec braku zgody pacjenta na przetaczanie, jeśli jest mozliwość zagrożenia życia z powodu masywnego krwawienia. W większości przypadków nie zgadza się to z etyką lekarską i pielęgniarską, bo jak odmówić przetaczania krwi jeśli pacjent jest w stanie krytycznym. Z drugiej strony jest to poszanowanie czyjejś woli pacjenta, a co za tym idzie godności i prawa wyboru.
Pamiętam  czasy, żeby podać choremu krew bez jego zgody, owijało się butelkę z krwią, czarną folią lub podawało się  osocze tzw ,,suche,, - które miały kolor żółtawy i w niczym krwi nie przypominało. .
 No cóż i pacjent i lekarz był zadowolony, Obaj zgodnie ze swoim sumieniem. Bo ten pierwszy żył i miał sie dobrze, myśląc ze nadal żyje wg zasad swojej religii a ten drugi, że postąpił  zgodnie z przysięgą Hipokratesa no i dzięki temu zabiegowi, pacjent przeżył.
W dzisiejszych czasach nie słyszałam o stosowaniu  takich metod. Raczej rozmawia się z pacjentem, pozostawia wolny wybór.Choć na ile jest to w pełni świadomy wybór? Bo wbrew przesądom św. Jehowych - żadna kroplówka nie zastąpi krwi. A przecież każdy chce żyć jak najdłużej , nadal cieszyć się rodziną, domem, pracą.
  Miałyśmy pacjentkę po powikłaniach ginekologicznych, która odmówiła tej metody leczenia. No cóż z braku zgody odesłano ją na reanimację. Druga chora, z bardzo niską wyjściową morfologią-  też nie chciała podpisać zgody, ale lekarz wyraźnie dał jej do zrozumienia. Albo podpisze, albo nie będzie zabiegu. Pani wybór. Powiedział i wyszedł. Pokrótce kazała zawołać lekarza, że zgadza się na operację i przetaczanie krwi. Operacja przebiegała prawidłowo, i na szczęście obyło się bez krwi. W przeciwnym wypadku była by wykluczona ze zboru.
Ale co z dziećmi. Czy rodzice świadomie zgadzają się na śmierć dziecka?. Koleżanka opowiadała, że w takim wypadku, lekarze występują do sądu o tymczasowe pozbawienie praw rodzicielskich wobec dziecka. To krótkotrwałe prawo, po przetoczeniu krwi, znów są prawowitymi opiekunami. Cały proces odbywa się w trybie pilnym i trwa bardzo krótko, bo przecież chodzi tu o zagrożenie życia. Ale zdarza się że rodzice, odrzucają swoje dzieci i po ich wyleczeniu nie odbierają je ze szpitala. I tego zrozumieć nie mogę. Wychowywać dziecko przez kilka, kilkanaście lat i je porzucić.  Z powodu krwi. A co z uczuciami, co z   miłością ?? Jaka religia każe z pełną świadomością skazywać własne dzieci na śmierć?
 Myślę jednak, że w większości św. Jehowych przeżywa prawdziwy dramat, stawiając na szali dwie  największe, najwyższe wartości swojego życia.-  religia albo dziecko.
 Na szczęście ja takich wyborów dokonywać nie muszę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz